Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Jesteś tutaj: Start Blogi Włodek Bykowski
rozmiar tekstu

Włodek Bykowski

Projektuję design paralotni, loga, reklamy itp. dla Dudek Paragliders. Jestem autorem wielu przewodników turystycznych. Maluję obrazy.

Więcej o mnie: www.bykowski.datum.pl oraz www.apeiron.datum.pl

Pierwsze projekty

03.07.2010 19:03:18 | Włodek Bykowski | Komentarze 1

Pierwszy numer XC-PL wyszedł latem 2002 roku. Po dwóch latach wydawania czasopisma naoglądałem się już naprawdę sporo skrzydeł. Ich wygląd oceniałem plastycznie, patrząc na glajta jak na wygiętą w przestrzeni nieprostokątną płaszczyznę, którą można wypełnić fajnym designem. Niestety w 2004 roku mało było na świecie skrzydeł przykuwających uwagę. Wybijało się zaledwie kilka firm, a reszta wyglądała raczej kiepsko sugerując, że designem zajmują się głównie projektanci znający się na lataniu, a nie na grafice. Podobnie było u Dudka - na początku XXI wieku wszystkie ich skrzydła wyglądały nieomal tak samo - grzecznie i beznamiętnie. Dopiero pojawienia się Manty, Sharka i Actiona coś zmieniło. Ale co tu dużo mówić Piotr Dudek nie jest grafikiem.

 * * *

Nie potrafię sobie przypomnieć kiedy to dokładnie było, ale wziąłem kartkę, narysowałem kilka bananowych obrysów i zacząłem wypełniać je grafiką. Skrzydło było dla mnie całością, która ma się wyróżniać ciekawą grafiką, która później fajnie będzie wyglądać na tle niepowtarzalnych widoków. Dla mnie paralotnia na niebie miała ożywiać krajobraz, dodawać akcentu na pamiątkowych zdjęciach. Później szkice przeniosłem do komputera i wysłałem Wojtkowi Domańskiemu. No i udało się. Chłopacy od Dudka zobaczyli, że skrzydła mogą wyglądać inaczej i zaproponowali mi był zaprojektował im design skrzydeł, nad którymi właśnie pracują.

Nie pamiętam już jaka była kolejność, ale pierwszymi glajtami jakie wyszły spod mojej ręki były: Reaction, Orca i Nemo. Pierwsze z wymienionych skrzydeł miało prostą grafikę opartą na dwóch krzywych, budujących asymetryczny kształt. Istota projektu opierała się na dobraniu proporcji elipsoidalnych figur na skrzydle. Miały one być gładkie i ostre niczym żyletka, pokazując że jest to skrzydło do wyczynowego latania.

Trochę inaczej było z tandemem Orca. Najpierw u Dudka projektuje się skrzydło, które ma mieć odpowiednie właściwości lotne, później wymyślana jest nazwa. Kolejnym etapem jest projektowanie grafiki. Orka to drapieżny morski ssak, o charakterystycznym dwukolorowym ubarwieniu. Jego "grafika" jest łatwa do rozpoznania nieomal przez każdego, dlatego skrzydło miało być podobnie łatwo rozpoznawalne. Mój pomysł był prosty: symetryczna krzywa z dwoma górkami - w końcu to tandem - rozdzielała skrzydło na dwie części. Asymetrycznie umieszczona elipsa sprawiała natomiast wrażenie, że jest to Orca.

Nemo to skrzydło szkolne, w którym nie ma znaczenia dodawanie agresywnego wyglądu poprzez podkreślanie wydłużenia. Przecież i tak wszyscy wiedzą, że nie jest to sportowy glajt do bicia rekordów. Dlatego design miał być sympatyczny, fajny niczym bohater filmu dla dzieci. Umieszczenie czarnej plamy na stabilizatorach i oddzielenie ich pasem bieli od zasadniczej części skrzydła sprawiło, że Nemo uzyskał przychylność ludzi zaczynających przygodę z paralotniarstwem, a ja zostałem projektantem designu paralotni.

Więcej

Tagi: Projektowanie

Jakoś wypada zacząć

30.05.2010 05:13:13 | Włodek Bykowski |

Mam bloga. Wystartował na stronie Dudka niespodziewanie, tak że aż nie wiem od czego zacząć. Jako osoba nie związana z prawdziwym lataniem - ani razu nie unosiłem się w powietrzu podczepiony pod paralotnię - mam miejsce na internetowej witrynie producenta glajtów. Tak się jednak dziwnie stało, że z dudkowymi skrzydłami mam dużo do czynienia. Nie chodzi jednak o ich szycie, ale o ich projektowanie, o czym chcę opowiedzieć.

* * *

Z paralotniami zetknąłem się po raz pierwszy - chyba było to w 1997 lub 1998 roku - kiedy Zbyszek Włodarczak pokazywał mi sprzęt, na którym latał. Przyjechałem do niego do pracy rowerem coś załatwić. Zszedł zobaczyć na czym jeżdżę, a w ramach rewanżu poszliśmy do jego samochodu, gdzie w bagażniku miał skrzydło, śmiesznie wyglądający kask i resztę maneli. To był mój pierwszy kontakt z paralotniarstwem.

 * * *

Pierwszy raz pracowałem "przy paralotniach" w 2001 i 2002 roku opracowując ilustracje oraz robiąc skład książki Piotra Dudka i Zbyszka Włodarczaka Paralotniarstwo. Chwilę potem Arete zaczęło wydawać polskie wydanie Cross Country, gdzie stałem się osobą odpowiedzialną za layout dwumiesięcznika. Jakoś wtedy poznałem też Wojtka Domańskiego, z którym kontaktowałem się przy okazji składu ich reklam do XC-PL. No i tak to się zaczęło. Jak było dalej napisze następnym razem.

Więcej

Tagi:


Newsletter

Chcesz na bieżąco otrzymywać od nas najnowsze informacje?